Madame Edith

co zrobić z torebką przy stole?

Często słyszę pytanie – co zrobić z torebką przy stole? Pytanie związane jest z uczestnictwem w przyjęciach formalnych, biznesowych, weselach, ale dotyczy również spotkań niezobowiązujących – ot. lunchu ze znajomymi.

Zacznijmy od tego, że jeżeli jest coś takiego jak torebkowe faux pas, to można zaliczyć do niego, na pierwszym miejscu, kładzenie torebki – bez względu na wielkość, markę, fason – na stole. Tuż obok kieliszków, sztućców, talerzy. Generalnie, na stole NIC nie kładziemy, poza tym co już zostało ułożone przez gospodarzy, czy pracowników restauracji.

To w takim razie – co zrobić z torebką przy stole?

Sposób i miejsce ułożenia będzie zależał od gabarytów torebki bądź torby, ale przede wszystkim krzesła, fotela – ujmując dosłownie – mebla, w którym przyjdzie nam spędzić trochę czasu przy stole. Przyjrzyjmy się kilku opcjom.

  1. krzesło z tylnym, pełnym oparciem (tylko)

Siadając na krzesłach, które mają jedynie pełne oparcie z tyłu (bez przewiewnych otworów), a po bokach niepełne podłokietniki (jak na zdjęciu poniżej) lub ich brak, torebkę możemy położyć za sobą. Wystarczy lekko się wysunąć do przodu.

  1. siedzenie z pełnym tylnym oparciem i pełnymi podłokietnikami

    W tym wypadku sytuacja jest najbardziej komfortowa, bo torebkę możemy położyć zarówno z tyłu, za plecami, jak i obok. Wystarczy lekko się posunąć w bok, lub po prostu upchnąć torebkę pomiędzy oparciem, a sobą. Zaletą takiego ułożenia torebki jest większa kontrola i dostępność. Przy okazji dostępności – makijażu przy stole nie poprawiamy.

  1. krzesło bez oparcia, ani z tyłu, ani z boku (i weź tu tak siedź 3 godziny)

    Czasem oparcie z tyłu jest ale „dziurawe” i kładąc tam torebkę, narażamy się na ciągłe jej podnoszenie, bo będzie nam wypadała. Dlatego, przy takim układzie, torebkę kładziemy na udach, pod serwetą, o ile jesteśmy w lokalu, w którym serwety są na wyposażeniu stołu (a propos – podczas posiłku, zawsze ta serweta jest na naszych udach). Ta opcja jest wygodniejsza jak się wybrało do restauracji sukienkę lub spódnicę, aniżeli spodnie.

    Takie ułożenie torebki, tyczy się oczywiście kopertówek, które nie są wielkogabarytowym kombajnem do przenoszenia pół tony asortymentu sklepu „1001 drobiazgów”. Inaczej będziemy mieli na kolanach Wezuwiusza, co nie jest widokiem ciekawym.

Są jeszcze różnego rodzaju zawieszki

Dzięki nim torebka będzie tuż obok – o ile stół, czy skirting (pofalowany, sztywniejszy obrus) na to pozwolą. Choć torebkowe haczyki są coraz powszechniejsze i ponoć nawet królowa z nich korzysta, to mnie jeszcze do siebie nie przekonały. Trochę nadto ingerują w stół, w jego estetykę, choć inaczej to (zawieszka + torebka) będzie wyglądało podczas eleganckiego obiadu, a inaczej w kawiarni.  Wiele też zależy od samej zawieszki, bo w szerokiej ofercie haków znajdują się zarówno przaśne i toporne, jak i te delikatne, do których – jeżeli miałbym zachęcać – mógłbym się przekonać. Poniżej losowo wybrany przykład z amazon.com (wystarczy kliknąć na zdjęcie i przejść do sklepu). Swoją drogą, nie znalazłem zawieszek w polskich sieciach jubilerskich, a wydawało mi się, że kiedyś były dostępne.

 

Została jeszcze daleka siostra kopertówki, a bliska torebki, czyli torba

Tak samo jak małej kopertówki bądź innej torebki, staramy się jej nie wieszać na oparciu krzesła. Z kilku powodów (kolejność przypadkowa):

  • Nie mamy nad nią kontroli, a wydarzyć się może wiele i to dość szybko. Ktoś niepostrzeżenie może zapragnąć wejrzeć w jej wnętrze i pożyczyć to i owo. Podczas przyjęć w gronie znajomych takie rzeczy raczej się nie zdarzają, ale w lokalach, gdzie nikt siebie nie zna, zdolna brać doliniarska ma co robić. Jest nawet metoda „na dziecko”. Słodki maluch jest na nas „wypuszczany”, a my nie podejrzewając go o niecne plany, sączymy spokojnie nasze Prosecco – niech sobie malec pełza pośród krzeseł – myślimy…

  • Duża torba, na oparciu, może nawet utrudniać pracę obsługi kelnerskiej jak jest naprawdę ciasno, a także poruszanie się innym gościom przy stole. Czasem na przyjęciach siedzimy ściśnięci jak sardynki w konserwach i sąsiad, który co jakiś czas odchodzi i wraca do stołu, musi się jeszcze przeciskać przez zaporę torbową.
  • Jeżeli nawet miejsce jest bezpieczne, nikt się nie kręci, a my siedzimy przy ścianie, to oparcie krzesła może być tak nieforemne, że torba będzie wciąż spadała. Poza tym, koniec końców, nie wygląda to estetycznie (nie tylko według mojej opinii, niemniej jestem świadom, że nie każdemu może to przeszkadzać) – no chyba, że kawiarnia mało zobowiązująca, a nastroje jeszcze bardziej.

To gdzie kładziemy WIELKĄ torbę borbę?

Wbrew przesądom, według których pieniądze uciekają, gdy położymy torbę na ziemi, to ułożenie jej właśnie tam jest jednym z rozsądniejszych rozwiązań – no chyba, że obierzemy kierunek szatni, w której można – na własną odpowiedzialność  – zostawić bagaż, ale z tego co zaobserwowałem, niewiele osób wybiera tę opcję.

RACZEJ NIE KŁADZIEMY torby głęboko pod stołem, bo za chwilę ktoś może wsadzić w nią swoją nogę albo ją całkiem nieświadomie podeptać.

  • Można ją położyć pod swoim siedziskiem, tylko trzeba uważać podczas wstawiania, bo jak o torbie zapomnimy, możemy się o nią potknąć. Jest to rozwiązanie najbardziej ergonomiczne, bo nikomu nie przeszkadza.

  • Torbę można również ułożyć na wysokości łydek – tak, mniej więcej. Proszę mnie nie dopytywać, czy przy nogach wyciągniętych, czy podkurczonych. Wtedy ryzyko potknięcia ograniczamy do minimum.

Oczywiście powyższe przemyślenia należy stosować adekwatnie do okoliczności, bo nie zawsze siedzimy w 40 osobowym rządku przy stole – sardynka przy sardynce. Czasem możemy siedzieć przy stole z jedną osobą, na przeciwko i pozostawienie torby, obok siedzenia wydaje się równie wygodnym rozwiązaniem, byleby nie przeszkadzało innym.

—————

Przy okazji przyjęć stojących

Jeżeli mamy do wyboru kilka kopertówek, to warto wybrać tę z paskiem, aby móc swobodnie uczestniczyć w tego rodzaju wydarzeniu. W innym wypadku wzięcie do ręki kieliszka z białym winem sparaliżuje nasze ruchy, bo w jednej ręce kieliszek, a w drugiej kopertówka i nic nie można już zrobić.

Mężczyźni & torebka

Mawia się, że to niemęskie jak mężczyzna niesie kobiecie torebkę. Znam wiele bardziej niemęskich zachowań, a jeżeli kobieta sobie tego życzy, to taktowny mężczyzna zrobi to bez mrugnięcia powieką.

—————

A jeżeli mają Państwo ochotę poczytać o kilku innych wątkach związanych ze stołem i nie tylko, to nieśmiało zapraszam do lektury mojej książki – wystarczy kliknąć okładkę i już jesteśmy na stronie Wydawnictwa ZNAK literanova.

  • fuxiatka

    Jakiś czas temu kupowałam w prezencie przepiękne haczyki na torebki, zdobione kamieniami półszlachetnymi. Podobne stoiska widziałam też w galeriach handlowych.

    • Adam Jarczyński

      Faktycznie, to dobry pomysł na prezent.

  • barbaa

    Pytanie trochę z innej beczki, ale mam nadzieję że uzyskam odpowiedź. Często mam problem z witaniem się z członkami bliższej czy dalej rodziny, nie jestem osobą wylewną, czy zwykłe dzień dobry wystarczy, czuję presję uścisków i pocałunków w policzki. Mam 5 letniego syna, który nie lubi się witać, chętnie mówi dzień dobry itd. ale nie chce całować dziadków czy być całowanym. Ja go do tego nie zmuszam, jednak już kilka razy słuchałam pretensji, że dziecko nie chce się przywitać. Jak wybrnąć z tej sytuacji? Pozdrawiam 🙂

    • Adam Jarczyński

      Nikt nie nakazuje się nam ściskać i obcałowywać na powitanie, choć nie odpowiedzenie na ten gest, który został zainicjowany przez osobę starszą, faktycznie może zostać odebrany jako – ujmijmy lekko – wychodzący poza standardy rodzinnych kurtuazji. Cóż, jeżeli nie czujemy się zręcznie w tych sytuacjach, możemy po prostu lekko usztywniać rękę podczas powitania, co jest jednym z sygnałów i ogranicza wygodne zbliżenie się drugiej osoby. Podejrzewam jednak, że w przeciwieństwie do sytuacji biznesowej ”rodzina” nie odczyta tego jako chęć lekkiego zdystansowania się od pocałunków i uścisków i pewno będą próbowali dalej. Wyjścia są dwa: albo mówimy, że my tak nie lubimy, okraszając to uśmiechem, albo cierpimy w milczeniu. Co do dzieci, to polecam ciekawy artykuł (proszę kliknąć) http://bit.ly/2uqcdVj i choć może nie wytłumaczy się tego od razu pozostałym członkom rodziny, to można powiedzieć – dajmy jej/ mu chwilę na przyzwyczajenie się do bardziej wylewnych powitań/ pożegnań.